Wrocławskim wydawcą Mein Kampf interesuje się prokuratura, a sprawie przyjrzy się także rząd Bawarii
Biblia nazizmu znajduje nabywców we Wrocławiu, choć nie wszystkie księgarnie przyjęły ją do sprzedaży. Większość czytelników wypowiada się jednak krytycznie o tym kontrowersyjnym wydawniczym pomyśle
Wydawnictwo XXL, które wypuściło na rynek “Mein Kampf” Adolfa Hitlera będzie się tłumaczyć przed prokuratorem, może mieć także problemy z rządem Bawarii.
- Po ukazaniu się polskiego wydania książki “Mein Kampf” budzi się we mnie naturalny odruch sprzeciwu wobec faszyzmu – stwierdza Leszek Karpina, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. – Jako prawnik muszę jednak ocenić, czy opublikowanie tej książki jest przestępstwem – uzupełnia.
Karpina zapowiada, że wrocławska prokuratura będzie musiała odpowiedzieć na pytanie: czy wydawca złamał prawo i czy handel książką oznacza publiczne propagowanie faszyzmu.
Przed kilkoma dniami wrocławskie Wydawnictwo XXL wypuściło na rynek księgarski “Mein Kampf”, sztandarowe dzieło Hitlera z komentarzem prof. Bogdana Michalskiego. Wydawca nie widzi niestosowności w pojawieniu się książki na polskim rynku. – To historyczny dokument – utrzymuje Marek Skierkowsk, właściciel oficyny. Książka cieszy się dużym wzięciem we wrocławskim Empiku. Kiedy przygotowywaliśmy naszą środową publikację, w sprzedaży było 14 egzemplarzy tej książki. Wszystkie rozeszły się w ciągu jednego dnia. – Spodziewamy się nowej dostawy – usłyszeliśmy wczoraj od sprzedawców.
Zdaniem prof. Karola Joncy z Katedry Doktryn Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, książka została wydana z naruszeniem praw autorskich, należących do rządu Bawarii, który od 1946 r. jest spadkobiercą majątku Hitlera. Władze niemieckiego landu od zakończenia wojny konsekwentnie odmawiają udzielania zgody na wznawianie “Mein Kampf”, wychodząc z założenia, że egzemplarze dostępne w bibliotekach, w zupełności wystarczą do naukowych badań nad hitleryzmem.
Tego, że wydawcę czekają kłopoty, jest pewien Rainer Sachs, pełnomocnik do spraw kultury przy wrocławskim konsulacie Republiki Federalnej Niemiec: – Należy spodziewać się sprawy o konfiskatę – twierdzi. – To jest standardowe postępowanie rządu Bawarii w takich przypadkach. O to, żeby tamtejsze władze dowiedziały się o polskim wydaniu, zadbają przedstawiciele niemieckiego rządu w Polsce. Porozmawiam o tym z konsulem generalnym – obiecuje Sachs.
O tym, że takie działania mogą być dotkliwe, świadczy fakt zniszczenia części (większość została sprzedana zanim sprawą zainteresował się rząd Bawarii) nakładu szwedzkiego przekładu książki. Podobnie działo się w wielu innych krajach.
Prof. Jonca uważa, że są znacznie lepsze źródła do badania hitleryzmu. – Mein Kampf , to w istocie obskurna książka – kwituje krótko.
Wincenty Korsan z Księgarni Naukowej PWN przy ul. Kuźniczej zapewnia: – Ta książka na pewno do nas nie trafi.•
* A jakie jest Twoje zdanie na temat polskiego wydania Mein Kampf? Czekamy pod internetowym adresem www.wroclaw.naszemiasto.pl. Jutro też rozmowa z Marcinem Kornakiem, prezesem antyfaszystowskiego Stowarzyszenia Nigdy Więcej.
Schowane pod kasą
W centrum Legnicy bez problemu można kupić “Mein Kampf”. W księgarni Empiku dostali trzy egzemplarze i wszystkie trzy leżą… schowane za kasą, pod oknem. – Nie wystawiamy tej książki, to bełkot szaleńca – mówi sprzedawca, wyraźnie wrogo nastawiony do książki Adolfa Hitlera. – Jak ktoś zechce, to mu sprzedamy, ale zainteresowania nie widać.
W sąsiedniej księgarni Adriana, w Rynku, mieli trzy książki wodza III Rzeszy, sprzedali dwie. Jedna leży na półce z wydawnictwami społeczno-politycznymi. – Jest świetny wstęp prof. Michalskiego, który objaśnia wszystko – mówią sprzedawcy.
Nie tylko Hitler
Marek Skierkowski, właściciel Wydawnictwa XXL, nie zamierza ograniczać swojej działalności do “Mein Kampf”. Zapowiada wydanie “Czerwonej książeczki” Mao Tse Tunga i zbioru esejów Antona Szandora LaVeya, założyciela Kościoła Szatana, opatrzonych wstępem kontrowersyjnego rockmana Marilyna Mansona. Powołuje się na amerykańską oficynę Loompanics, która słynie ze sprzedaży tak skandalizujących książek, jak podręczniki skręcania jointów, konstruowania bomb, eutanazji, samobójstwa, kradzieży w supermarkecie. – Aż tak daleko się nie posunę – obiecuje, choć przyznaje, że działalność amerykańskiego wydawnictwa jest dla niego inspirująca.
Co sądzisz o polskim wydaniu Mein Kampf?
Mariola Hadryś, studentka IV r. biologii UWr.
- Nie umiem spojrzeć na tę książkę jak na historyczny dokument. Dla ludzi, którzy mają ciągoty nacjonalistyczne, może ona stać się przewodnikiem. W kraju, w którym Hitler zrobił tyle zła, nie powinno się jej wydawać.
Jacek Prokopski, filozof z Instytutu Nauk Humanistycznych Politechniki Wr.
- Przeczytałem “Mein Kampf” 15 lat temu. Mam w swojej osobistej bibliotece i oryginał, i tłumaczenie w języku polskim. To książka kontrowersyjna, ale w jej ukazaniu nie widzę niczego zdrożnego. Trzeba czytać wszystko, a korzystać z tego, co dobre i prawdziwe. W mojej ocenie ta książka jest antyludzka. Wolałbym, żeby nie było i tej książki, i złego czasu po niej.
- Marian Michaluk, emeryt
Jestem 63-latkiem. Młodzież mało wie o Hitlerze i nazizmie. Ta książka może uzmysłowić młodym ludziom jak niewinnie zaczął się faszyzm w Niemczech. Nie sądzę, żeby młode pokolenie Polaków można było zarazić ideologią nazizmu. Nasza młodzież w większości jest oczytana i mądra.
Autor artykułu: Magdalena Piekarska, Cezary Kaszewski